Przejdź do głównej zawartości

Ile prawdy jest w nas samych?

Prawda – odwieczna i niezmienna, zakłócona przez człowieka. Każda istota posiada swoją prawdę (zdolność do oceny rzeczywistości). Człowiek krzywdzący innych, nie uważa tego za krzywdzenie (jesteśmy egoistami), bo prawda którą wyznaje, stanowi dla niego najwyższe dobro (związane z nim samym). Ogólne zasady etyczne to mrzonka, którą pozostawili ludzie „słabym” i „nieporadnym”, których karmi się ideałami, aby nie czuli potrzeby głodu. 
Urodziłem się w mieście, wzajemnych powiązań i układów, na prowincji – a to zobowiązuje do refleksji, a przynajmniej do stwierdzenia, że żyje się w iście „trefnym” miejscu. Samo z siebie, otoczenie nie jest złe, ale ludzie – cóż, nie cytując Piłsudskiego, należy pójść za Norwidem, w stronę wyobrażenia karła lub chochoła, ale to będzie bardziej Wyspiański. 


Ile prawdy jest w nas samych?


Zmaganie 
Walczymy o prawdę, gdy poruszamy się w obszarze ustalonych zasad (na które się zgodziliśmy) i złościmy, gdy zostaną one naruszone (wiarę naszą opieramy na wiedzy, którą nam przekazano, stwierdzając że tak było). Prawda dla zwierząt zabijających inne, aby przeżyć też jest inna (nie myślą w tych kategoriach, gdy starają się przetrwać). 
Dodać należy, że nie zabijają dla przyjemności (polują, aby przetrwać i walczą, aby zginąć – prawo to dopuszcza).  Prawda, to zdarzenia i sytuacje, które faktycznie miały miejsce. W tej wypowiedzi skupiam się na prawdzie, w odniesieniu do określonych praw tego świata (pierwotnie nadanych przez Stwórcę) oraz ich ewolucji, a następnie odkształceniu dokonanym przez człowieka. 
Nikt tak jak istota ludzka, nie zmodyfikował i nie zmienił prawa. Osiągnąwszy ten cel, człowiek stał się prawdziwą bestią, władającą rzeczywistością. Walka z ludźmi i przywracanie nie ma zastosowania. Wymagana jest izolacja od roju ciemnych, aby w mądrości znaleźć ukojenie rozumnych i przysiąść się do ogniska z normalnymi. Rzadkość, możliwa do osiągnięcia – warto spróbować. Bynajmniej. 

Najdoskonalszy twór 
Człowiek, to najdoskonalsze ze stworzeń (głosiła błędna teza), biorąc pod uwagę ocenę samego człowieka i nie pytając innych o zdanie (których nie rozumiemy). To prawda, która jest zgodna z rzeczywistością samego człowieka. 
Prawda jest zakłamywana każdego dnia. Natomiast pozostaje otwartym pytanie: czym jest prawda? 
To skłonność do wartościowania określonych rzeczy i spraw, uznanych za właściwe, w obrębie danego postępowania. Wartościowanie owo, odbywa się z naszego punktu widzenia, bo zmuszeni jesteśmy do korzystania z rozstrzygnięć innych, aby do prawdy dotrzeć. Prawda musi być zgodna z faktami lub naszą oceną sytuacji (względna, pokrętna i złudna). Prawdy bywają różne, a od nich zaczyna się cały zbiór postępowań, do których człowiek zmierza, kreując własną rzeczywistość oraz wpływając (niewspółmiernie do potrzeb) na otoczenie. 
Prawdą jest to, że Ziemia krąży wokół Słońca oraz to, że rodzimy się, a następnie umieramy. Prawdą jest to, że chcemy żyć i posiadać pieniądze. Jest to prawda z rodzaju tych ocennych, określających rzeczywistość (subtelne: „ja wiem”). Mówimy, że mamy prawo do świata i dodajemy, że taka jest odwieczna prawda (nazywamy ją często „starą prawdą”). Prawo usprawiedliwia mordowanie (w imię słusznej idei). 

Prawda wyzwoli 
Powoli zmierzamy do tego, że mówiąc prawdę, zyskujemy. Cennym jest to eksperymentem życiowym, aczkolwiek jestem zdania, że niewielu, a wręcz żaden człowiek, nie kieruje się do końca prawdą (prawda na tym świecie nie istnieje, poza biologicznymi czynnikami, tj. śmierć czy narodziny, stanowiącymi oczywistość bezsprzeczną – fakty bezwzględne, co do okoliczności). Gdybyśmy zechcieli ocenić sytuację, zgodnie z naszym widzeniem rzeczy i zjawisk oraz mówili to ludziom, zaznaczając, co czujemy, to zyskalibyśmy pewien komfort, lecz nasze życie zamieniłoby się w koszmar. 
Istnieją ludzie, którzy zrozumieli pewne sprawy. Izolują się społecznie, bo nie chcą mieć rzeczywistej styczności z ogółem. Kontakty ograniczają oni do koniecznego minimum, zachowując bezpieczne pozory, niezbędne do życia w społeczeństwie. Głupim ludziom nie należy tłumaczyć, że sprawy mają się inaczej. 
Nie potrzebują przyjaciół i bliskich relacji, uznając je za oparte na „nieuczciwości”, „zakłamaniu” i „wykorzystywaniu drugiej strony”. 
Przez całe życie, mawia się nam, że potrzebujemy relacji i musimy żyć w grupie, „bo tak raźniej”. Grupa ogranicza i zniewala, tworzy wzajemne zależności, spychając indywidualizm i mądrość człowieka na tor boczny, wymuszając dostosowanie się do punktu „krytycznego zera” (wypoziomowanie do wspólnej cechy, tworzącej nową regułę współżycia społecznego). 

Zakaz mówienia 
Nie można mówić prawdy kochance, żonie, koledze, szefowi w pracy… (lista jest cholernie długa). Prawda boli! Zauważmy, że zaczynamy od rodziców, którym nie zawsze powiemy do końca prawdę, starając się coś ukryć. Następnie, w szkole nie powiemy nauczycielowi prawdy, gdyż to spowodowałoby nieprzewidywalne konsekwencje. Postępowań stadnych, uczymy się od najmłodszych lat, kamuflujemy własne zdanie, a z czasem zatracamy zdolność do jego wygłaszania. To jest przykra sprawa, gdy nie można być sobą, wobec faktu, tłumienia samego siebie.
Z takiego założenia wyszedłem, ale w czasach fejku muszę przyznać, że większość ludzi, po prostu nie mówi prawdy, bo nie wie czym ona jest. Konsekwencją tego stanu jest to, że niepełnoletnia dziewczyna, po kryjomu rodzi dziecko, a następnie (wbrew sobie), porzuca je w „okienku życia”. 
Młoda matka naraża siebie na niebezpieczeństwo, byle sprostać rodzinie (zacofanej ideologicznie i niezwykle cofniętej w głupocie). Jestem przekonany, że nigdy nie dokonałaby tego, gdyby nie presja kłamliwego otoczenia (tak zaczyna się niszczyć prawdę). Stąd nie wolno nam oceniać „rzekomego zła”, bo jest ono często buntem i wołaniem o godność do życia, w świecie pozbawionym zasad. 

Kłamstwo przyrodzone 
Zaprogramowani na nieodpowiedzialność, kłamiemy i udajemy, aby pokazać innym, że coś znaczymy. Kiedy ludzie spostrzegą naszą słabość, brzydotę, brak pieniędzy, nie będą traktowali nas poważnie, a co najmniej, nie na równi ze sobą (kwestia statusu społecznego jednostki – pozycja w stadzie). 
Takie założenie jest już chore z natury. Dominacja leży w naturze określania pozycji człowieka w stadzie. Czym wyżej w hierarchii, tym większa szansa na pieniądze, seks, potomstwo i łase komplementy. 
Jeśli ludziom coś nie pasuje, pamiętajmy kim są: plują, rzygają, jedzą, załatwiają potrzeby, moczą się, mają orgazmy, wzdęcia, łaknienie i samotność (przestrzeni umysłu), bo my jesteśmy podobni. Nie ma wyjątków i niezwykłości, istnieje tylko „fałszywa pogarda” i „zwyrodniała dobroczynność”. Lekceważenie – to najlepsza rzecz, którą możemy zrobić w stosunku do ludzi, którym chcieliśmy się przypodobać. Nic nie musimy, niech oni dostosują się do ogólnych norm w postępowaniu (szacunek, akceptacja człowieka w przestrzeni), a jeśli nie, to niech… szerokim łukiem od nas. 

Szukając prawdy 
Po latach – tak się zastanawiam, obserwując siebie i ludzi – ile w nas jest prawdy, a ile kłamstwa? Oburzamy się, gdy ktoś nam zwraca uwagę, ale pod silną i pozorną powłoką, kryje się bojący człowiek, który ma marzenia, dążenia, emocje, lęki i bóle. Chcemy widzieć się silnym, tak mocno, że stając się jednostką wyjątkową (po przebudzeniu i umiłowaniu prawdy), zaczynamy odczuwać izolację społeczną. 
Człowiek nie jest przygotowany na żadną z prawd. Złamano podstawową zasadę, związaną z zachowaniem nakazów Stwórcy:

1. Zabijanie zwierząt mających krew z tchnieniem. 
2. Cudzołóstwo. 
3. Zazdrość. 
4. Wtrącanie się w sprawy rodzin. 
5. Tworzenie i czczenie posągów i rzeźb.
6. Budowanie świątyń i przyjmowanie ofiar. 
7. Zabijanie ludzi. 
8. Nazywanie ojcem ludzi duchownych. 
9. Rzucanie klątw i przeklinanie wrogów. 
10. Gromadzenie nieuczciwe dóbr i zamykanie do więzień.
11. Wykorzystywanie dzieci. 
12. Oddawanie ciała na sprzedaż. 
… 
Lista jest rzeczywiście długa. Prawo zostało zakłócone, a stworzona przez tę cywilizację prawda, nie ma się nijak do rzeczywistości. W ten sposób, niemożliwym jest właściwa ocena realnego świata, gdyż został wyhodowany na kłamstwie. W ten sposób, prawda staje się „pozorem kłamstwa” i w tym obrębie, musi być rozpatrywana. Prawda, o której piszę, to zrozumienie siebie i świata, przyjęcie tego, czym jesteśmy i jaki mamy stosunek do ogółu oraz wszelkich istot żywych. 

Ile prawdy jest w nas samych?

Prawdy w nas niewiele 
Morderców i zabójców nie potępiam, bo wiem iż wielu postąpiło w zgodzie z prawdą, stosując się do świata właściwego. Nie potępiam wariatów i szaleńców, gdyż stracili rozum w obliczu kłamstwa. Nie wiem, jak jest. Ocena ludzi, to ciężka sprawa. Potrafią to swoimi mordami robić ludzie, którzy obmawiają innych. 
Jesteśmy z natury kłamliwymi, załganymi karłami, którzy chcą wykreować własny egoizm, uważając że źródłem zła jest szatan. Każdego dnia mordujemy tysiące zwierząt, organizując żywy holocaust dla milionów. I to nazywamy sprawiedliwością, dodając przy tym obmierźle, że „Pan tak chciał!”. Przykre, żałosne i takie człowiecze. 
Żaden szatan ani nikt mu podobny, nie stanąłby przy parchu ludzkim i nie wspierał jego groteskowych dążeń. 
Fałszywi ludzie, powinni się opanować. Nadejdzie dzień, w którym powróci Pan, zmęczony po wielkiej wojnie. Wysłucha głosu zwierząt i podniesie lament. Wówczas uruchomi mechanizmy i zgładzi Ziemię… Nie chcę tego, dlatego wołam z padołu: Obudźcie się! To nie jest pierwsza Ziemia, ale ostatnia z zaplanowanych. 

Podnieść się z kolan 
Nie ufajmy politykom, bo nie myślą, wykonując polecenia możnych tego świata. Plugawe to plemię i zdradliwe, nie ma w nich sprawiedliwych. Nie jedzmy mięsa. Zatrzymajmy się i spójrzmy do wewnątrz siebie. Nie czujmy strachu, prawda nas wyzwoli, bo jest wewnątrz naszego ciała. Zostaliśmy zaprogramowani przez Erem, który wdrożył nam kod wieczności do żył. Obudźmy go, a poznamy mądrość siebie i świata. Nie potrzebujemy przywódców i bogów, wystarczy wam mądrość, którą nosimy w sercach, skrywając w głowach. Wyłącznie niewolnicy pragną zwierzchności. 
Największym darem człowieka jest on sam. Podnieśmy się z kolan, narody świata, a dzień chwały nadejdzie. Nie bądźmy, jak hołota, której hodują idioci, wybierając na przewodników moralne zera i facetów, czyniących sobie lewatywę.
Wyższość ludzi, polega na tym, że mogą zmienić świat, ale są marionetkami w rękach prawdziwych zbrodniarzy. Odrzućmy wiedzę, którą nam dano i spójrzmy przez „oko duszy”. Prawda stanie się wyzwoleniem. I pamiętajmy: świadomość ludzka zniszczy okowy zła, przepędzi człowieka ogarniętego szałem, który służy jedynemu diabłu, któremu na imię człowiek. Nie ma szatana i nie ma piekła, które sobie wyobrażono, poza tym, które zgotowano życiu na Ziemi. 

Myślę sobie o ludziach, którzy dążyli do prawdy. Myślę, że w końcu zrozumieją błąd i naprawią go, zanim stanie się nieszczęście. 

Marcin Łupkowski
autor, red. naczelny

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

18 plus: Fragment satyry "Kaczkoduk przejmuje ster!" specjalnie dla Czytelników Zapisków Mazurskich

Upragniony czas na odpoczynek. Nowe plany podbojów Eu­ropy, kształtowały się w głowie Dubienieckiego. Perspektywicznie zasta­nawiał się, jak doprowadzić Europejczyków do sytuacji, w której zgodzą się ponownie na wojny. Nie musiano wykorzystywać od razu mięsa armatniego. Mogła to być wojna ekonomiczna, bez ofiar – kule kosztują, a z głodu ludzie szybciej padają.    Przemysł zbrojeniowy musiał pracować pełną parą. Pozosta­wało bombardować kraje Wschodu, przetoczyć przez Europę nową fale imigrantów, a następnie poprawić koniunkturę, sprzedażą broni oraz zbrojeniami. Proste, bo tak przy okazji, powstanie wiele cieka­wych spraw. A czy „rządzi prawica, czy lewica, to i tak jedna chujo­wica”. Ważne było dla Pułkownika, aby kasa płynęła strugą. Bał się tylko o zachowanie Angeli, zastanawiając: czy starowinka wytrzyma te płynące zewsząd wrzaski i nie popuści? Poza tym optymalnym szkopułem, generalnie był dobrej myśli. Angela Makrela nie była w jego typie; stara, lubieżna, gruba baba, która lubi…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porównan…