Przejdź do głównej zawartości

Zmienić formę – felieton Marcina Łupkowskiego

Przychodzi petent do urzędu, kłania się uprzejmie oraz zastanawia nad tym, czy przypadkiem i niezamyślanie, złym wejściem nie naraził się jakoś władzy. Rządzący zachowują pozory przyzwoitości, aby korzystać z własnych przywilejów i nie przestrzegać obowiązującego prawa, postępując w majestacie prawa. Gdy ktoś przemawia za głośno – ciut za głośno, posyłają mu list. Otrzymałem nie jeden. 
Przestrzegano mnie, że gdy będę mówił, zapłacę cenę… Zastanawia mnie, jaką cenę można zapłacić, za to że jakiejś szmacie nie podoba się treść, wyrażająca prawdę obiektywną? Nikt nikomu życia nie dawał i odbierać nie będzie. Uczono mnie i wychowano w wolności. Ze wszystkich rzeczy, wolności i niezależności, nie dam sobie odebrać. 
I gdyby nie porządni ludzie, nie byłbym w stanie napisać kolejnego słowa i powiedzieć, że "zawsze jest szansa na zmianę". Porządni i praworządni ludzie, uśmiech na ich twarzy, łzy i szczęście  czynią mnie silnym. Nigdy nie jest za późno na normalność – wierzę w sens, po napisaniu 3 mln słów w moich książkach oraz po wysłuchaniu uczciwego pobratymca. Owoce wskazują, że ziemia jest zepsuta i nie rokuje na lepsze plony, ale korzenie są nadal mocne i rokują na lepsze czasy. 

Zmienić formę – felieton Marcina Łupkowskiego
Na zdj. kobieta w ciąży. Życie jest ważne i to, co po nas przychodzi - reszta to pozór. 

Patrzymy na ludzi
Zniszczony zdolny człowiek – bo pracował u konkurencyjnego redaktora. Boli mnie, bo ledwie uchował rodzinę. Przetrwał, ale ma dobre serce. Czasem mnie wkurza, ale dostrzegam potencjał człowieka z ogromną pasją. Nie pozwalają się mu zrealizować. Kobieta – zdolna i odważna, nie znalazła pracy w mieście i nie może promować właściwie tego, co jest wokół. 
Dzieje się tak w mieście bezprawia – w którym bezprawiem są nieuczciwe rządy jednostek, układów i wpływów. Moje Gotham City, nie dorobiło się jeszcze Batmana. 
Nie przyjęta do pracy opiekunka – bo nie lubi jej władza – podzieliła się ze mną swoją żałosną historią. Radny, który wskazał że utrzymywanie ze mną kontaktów, oznacza że nic się nie załatwi – biedni ludzie, którzy muszą wsłuchiwać się w słowa układnych idiotów. Żałosne ludziki, czas zwycięży najtrwalszą skałę, a śmierć przyjdzie po każdego, po mnie i po złorzeczących mi, również. Nie warto jest naruszać fasady życia  naznaczone jest chwilą narodzin i śmierci. Cykl trwa, bezustannie od milionów lat i my, nie mamy na to większego wpływu.
Toczenie życia w sposób układny i obojętny – to nie moja bajka. Zbyt wiele ludzkich krzywd, aby można było śmiało powiedzieć, iż mamy dobre rozwiązania. Dopóki ból i bieda istnieją, dopóty słowa takie jak moje, mają sens. 
Stanąłem kiedyś na rozdrożu i pomyślałem o ludziach, których już nie ma. Młodzieży, z którą wyruszałem w nieznane oraz zrealizowanych zbyt pośpiesznie projektach. Żałuję, że straciłem wiele szans na pomoc ludziom. Cieszę się, że udało mi się zrealizować kilka ludzkich marzeń. Mój bilans nie wygląda dobrze, ale innego mnie w tym nie ma. Szujom i podłym krętaczom, zawsze mówiłem i będę mówił, że czyham na ich dzieło. 
Wystawiona negatywna decyzja administracyjna – zła wypowiedź w towarzystwie. Zamieciona reputacja mojego znajomego – bo nie trzymał na kolanach pożądliwej kobiety. Moja rzeczywistość – nagła i zwariowana. Prowadzisz biznes – siedź cicho, bo nie dostaniesz zleceń. Motto idiotów, które się przyjęło. 
Stajesz w obronie ludzi – uważaj, bo nie pasujesz do poziomu, który wyznaczyła arogancja, a przytwierdził marazm. Perspektywa na życie, praktycznie żadna. Marni ludzie – mówią innym jak mają myśleć. Skoro nie potrafią zwyciężyć śmierci i stanąć ponad życiem oraz nie stali się bogami – nie należy się ich obawiać, gdyż zbudowani są z krwi i kości. Każda rzecz z ciała jest słaba, a kruszy się pod wpływem chwili. Wystarczy impuls, a tło znika. 

Moje życie – moja utopia
Szepczą po cichu – „nie utożsamiaj się z tym Łupkowskim” – uwielbiam tak przekazywane wiadomości. Obrzydzenie, które wywołuję w łajzach, czyni mnie przezroczystym w oczach Stworzyciela. Zachęcają do linczu i uważają, abym nie wyrósł, bo będę mówił – znacie to skądś? Pewnie tak, każdy ma swoich wrogów i przyjaciół. Mówiłem i będę mówił, choćby Słońce przewlekło Ziemię po trzykroć. 
Uczciwość i honor – na to, zgodziliśmy się wszyscy, wchodząc do świata, pełnego wrażeń i emocji, o ustalonych zasadach. Jednym powiedziano, że mają być „wielcy”, innym że powinni „robić swoje”. Dzieci trzeba nakarmić, a rachunki zapłacić – jeśli sprzeciwimy się władzy – zemsta nadejdzie – „mściwość” to słowo-klucz. Nikt jednak nie uczyni nic, zdradzając pozory, które skrywane – zadecydują o przyszłości. Nadejdzie niechybny kres, po tysiącleciu wypaczeń.  Słowa te nie mogą być dla was dziwne  gdyż wierzycie w Apokalipsę i przyjmujecie jej przesłanie. W tej księdze, zawarto znacznie gorsze przesłanie, które omawia przyszłość, która nie nadchodzi. 
W 2015 r., aż 695 osób, leczyło się w moim rodzinnym mieście, na zaburzenia psychiczne – dane Poradni Zdrowia Psychicznego w Mrągowie. Bilans ten jest tragiczny, ale z czego może to wynikać? Stres, brak środków, marazm, zaburzone relacje społeczne i rodzinne. Człowiek pozostaje sam, gdy natrafia na nieprzychylne reakcje ze strony otoczenia. Czy tak musi być? Absolutnie nie! 


Zmienić formę – felieton Marcina Łupkowskiego


Demokracja zakłada rządy ludu
Reprezentanci społeczeństwa, zasiadający w radach oraz pełniący funkcję w urzędach, wyrażają naszą ogólną wolę. Jedyną odpowiedzialnością radnych jest odpowiedzialność społeczna. Oznacza to, że mogą podejmować decyzję, praktycznie nienapotykające na konsekwencje. Rządzący nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Jeżeli społeczeństwo tego nie kontroluje, reprezentanci zaczynają załatwiać własne interesy. Najgorsi zwyrodnialcy, zasiedli w kościelnych ławach i nazywają siebie naśladowcami Jezusa z Nazaretu. Żałosna jest ta bezdrożna ideologia, oparta na grzechu odkupienia win. Szmalcownicy i dziwki, których można byłoby podać z imienia. Hetera jest w cenie, a oszust i donosiciel, staje u szczytu łask. Oblubieńcy i odkupieni, przychodzą i wystawiają innym świadectwo.  

Nie można godzić się na strach i czołobitność
Władza służy realizacji wyższych celów, wyrażonych przez ogół. W demokracji, władza dba o rozwój ludu, słucha oraz wspólnie z motłochem, sprawuje rządy. Czy tak jest w naszej demokracji? Sprawny system władzy istniał tam, gdzie wspólnota kierowała się dobrem swoich pobratymców. Wszelka uniżoność oraz zgoda na zło, stwarza jednostki, którym przypisuje się nieprawdopodobne właściwości oraz przyzwala na zadawanie cierpienia. Rządzący mogą zadać tyle krzywd, ile pozwoli im na to społeczeństwo, które swoimi rękoma dokonuje ostracyzmu bliźnich. Nigdy żadna władza nie była na tyle silna, aby była zdolna sama wymierzać sankcje. Posługiwano się gorliwością i głupotą ludzi, którzy mieli interes w niszczeniu bliskich. Osobliwe, a jednocześnie takie ludzkie.  

W demokracji niewiele wymaga się od władzy
Wystarczy zorganizować orszak, pokazać się w świątyni oraz dobrze żyć z klechą, aby zdobyć lokalne uznanie. Na szczęście, nie jestem wierzący i nie chodzę na zgromadzenia "wywoływaczy duchów". Wolę być pewnym, dlatego przestrzegam moich zasad. Wierzącym, pozostawiam szatana i możliwość zmiany. Przez całe życie, staram się sprostać narzuconym sobie regułom, które zawarte zostały w przesłaniu, które ludzkość otrzymała niegdyś od Stwórcy. Nie ma w tym miejsca na fałsz, obłudę, niewolnictwo oraz bogacenie się jednych, kosztem drugich. Fałsz niektórych, rzuca się cieniem na słowa Jezusa „MIŁUJCIE SIĘ”. Otóż, nie miłują się, żyjąc w kłamstwie i zawiści, mówiąc że tak czyni im szatan. Człowiek wyzwala się z odpowiedzialności, gloryfikując własne czyny. Wybielamy się, nie używając do tego środków chemicznych, ale duchowych  to najgorszy rodzaj przyrodzonego człowiekowi transu. 

Budżet jak tort
Ze wspólnej kasy, dzieli się „pomiędzy”, a nie „pośród” oraz „między”, a nie „wśród”. Niby niewielka różnica, ale jednak. Zasadnicze pozostaje tło osiąganych jednostkowo przywilejów i korzyści. Strach rządzi tymi, którzy kłamią i kradną. Pozostali muszą zadowolić się groszem, zgadzać się na bierność albo siedzieć cicho. 
Licho nie śpi, a drażnienia władzy stanowczo nie polecam – grozi wykluczeniem. Godząc się na wykluczanie gorliwych pośród was, godzicie się na własne niewolnictwo. Jednakże, kto jest tu wykluczonym? Kto przegrał tę walkę? Tacy jak ja, przyzwyczajeni są do zasad, którymi się kierują. Ponosimy koszty tego, w co wierzymy. W życie wliczona została zapłata. Mój były kolega jest tak fałszywy i podły, że zmusił mnie jako człowiek, abym używał względem niego określenia „śmieć”. Nie czynię tego, aby podbudowywać siebie – nie jestem święty i uważam się za złego człowieka – jednak – patrząc na niektórych, mógłbym pokusić się o stwierdzenie, że raj stoi przede mną otworem. Nienawidzę demokracji, ale inny system, znacznie od niej sprawniejszy, który panuje w miejscu, do którego zdążają marni ludzie, poszukujący wieczności, nie jest możliwy do wdrożenia. Pozostaje demokracja, z którą należy się pogodzić i stosować. Wspólna umowa społeczna, od której odstąpienie, grozi kanibalizmem społecznym. 

Dranie, nie ludzie
Wyraźnym zagrożeniem są osoby destrukcyjnie wpływające na ogół. Pojedyncze i uprzywilejowane jednostki, o zabarwieniu chorobotwórczym dla systemu oraz ciągłości ludzkiej rasy. Wysysają energię i tworzą dualistyczne rozwiązania, aby markować zdobycze współczesnego kapitalizmu – wysługiwać się korporacjom i niszczyć współplemieńców. Bali się wasi dziadowie i ojcowie, drżycie wy, a wasze dzieci, będą żyły w strachu i zgadzały się na każdą podłość, aby tylko móc przetrwać. To nie jest wyjście i odpowiedzialne budowanie przyszłości. W tym, nie ma miejsca dla człowieka. Każda osoba, działająca na niekorzyść własnego domu, miasta czy społeczności, stanowi rodzaj ropnia, który paskudzi się, powodując niekorzystne dla zdrowia powikłania. Organizm choruje, powoli gasnąc, tłumi człowieka czynu, w karle rozbudzając smoka. 

Ludzie mają prawo żądać i wymagać 
„Suto wykarmione jednostki” (nie lubię obrażać zwierząt w porównaniach, a świnia jest tak zbliżona biologicznie do człowieka), otrzymują pensyjkę. Żerują na zdrowym, społecznym organizmie twórczym, powodując jego obumieranie. W każdym mieście, społeczności i ludzie – pojawiają się osoby, których działalność zabija życie i wynaturza społeczną empatię.  Utrzymywane, pozorne krotochwile, duszą i nękają osobliwy twór, złożony z ludzkiej natury. Karmią się zniszczeniem i słabością, nieintegrującego się ze sobą społeczeństwa. Zachwiana siła mieszkańców, sprowadza ogół do kataklizmu. Wyludniające się miasta, wygaszone życie kulturalne, brak relacji międzyludzkich, zamknięcie się na sprawy wspólnoty – to tylko niektóre aspekty wskazanych problemów. Niszczyciele pojawiają się w przededniu zagłady, aby nadzorować koniec. Potencjał mądrych ludzi został ograniczony. Jeśli ktoś jest sprawiedliwy, niech rzuci kamień.  Znajdzie się taki?

Uprzywilejowani
Rasa uprzywilejowanych i bezkształtnych organizmów, które nie zwykły, ni cydru ni oliwy, ani garści goździków, miętolić w otłuszczonych palcach. Jedno mnie cieszy, gdy myślę o uczciwości – nieunikniona kara – podyktowana interwencją zaświatów, które postanowiły się nie wtrącać. Nie robiąc nic, czyni się więcej. Wspominam koniunkturę dobrobytu, w której ludzie, zdawali sobie sprawę z własnej siły. Społeczeństwo rozwijało się i panował dobrobyt. Zabito Babilon i wypędzono jego potomków, umarły świątynie w Gizie i krew wylała się w Damaszku. Nadszedł Set i przywrócił wiarę ludu, ale postanowił sięgnąć wyżej – dlatego spłonął jego dom, a on został uniesiony w nieznane. 
Obłudnicy, którzy zdarli płótno z Odkupiciela, dziś droczą się, zdzierając łachy z ludu. Umęczony i zachlany do nieprzytomności organizm, wykonuje „zadania specjalne”, głosując na swych „wykupicieli”, zakropiony przednim trunkiem, nie pogardziwszy jałmużną, sprzedaje umiłowany dom. 

Biada okrutnikom
Zamiast sięgnąć po narzędzia demokratyczne, godzą się służyć przewrotnym kumotrom, uprzywilejowanym własną niedorzecznością oraz słabością. Nie umieją oni żyć inaczej, kombinując i trwożąc innych. Pośród takich, nie znajdzie się uczciwych i cichych. Mądrzy są w grupie, kamienując niewinnych. W samotności, słabną i trwożą się. Sprzedali rozum za srebrniki, a dusze za kamienie. Jad ich wydobywa się z ich trzewi. Posmak jego, wywołuje uczucie wymiotne, a kojąca łagodność, pozwala na długie lata, zapomnieć o poczuciu hańby. Ileż to posłyszałem niedopowiedzianych historii, w których brat wykorzystywał brata, a krajan czerpał korzyści z pracy rodaka. Czy aż tak nienawidzimy się, aby bogacić kosztem kobiet i dzieci? 

Wystarczy czyn
Drobna, mała rzecz – uratuje honor i przywróci szansę na lepszą przyszłość. Odwaga do stosowania własnych praw i kierowanie się zasadami. W małych społecznościach, każdy zna każdego. Nie starajmy się usilnie oślepnąć, aby nie widzieć innych. Wiemy, kim są okrutnicy i fałszywi mędrcy. Znamy ich z imienia i nazwiska. Rozpoznajemy łatwe kobiety, które sprzedają ciało i udają cnotliwe. Wiemy, kto sączy krew i zatruwa studnie, brukuje drogi trocinom, a kamień wyprzedaje za srebrniki. Znamy zdradzieckie imiona niewiernych mężów i żon. Wiemy, kto kradł, aby mieć i kto kupczył, aby zyskać. Możemy zmieniać rzeczywistość, ale tylko wówczas, gdy zdecydujemy się ulepszać nasze ciężkie życie. Chaldejczycy uczyli nas stawiać świątynie, ale my nie pamiętamy im tego, znając ich wyrok oraz sądzone im miejsce. 
Mój język nie jest prosty, ale staram się jak mogę. Na co dzień piszę książki i nie mam wprawy w artykułach. Ciężko to łączyć. Jednak… Wyposażyłem się w ten styl, aby powiedzieć, co myślę. 

Komfort 
Mam ten komfort, że nie zabiegam o niczyje głosy i uznanie, nie muszę kłamać, modlić się pod figurą i udawać kogoś, kim nie jestem. Stworzyłem styl jebitny, obowiązujący w moich satyrach i nie pierniczę się w tańcu – pisząc po swojemu i wedle własnego uznania. Używam także różnych przenośni, gdyż moje powieści poświęcone są sprawom dawnego świata. Mogę być w pełni sobą, czerpiąc zadowolenie z niesionego przekazu. 
Kiedyś usłyszałem, że jestem „wulgarnym prymitywem” – wypowiedziała to pewna fałszywa osoba, która uczyła ludzi tego, że Marks był socjopatą. Karol Marks walczył o robotnika i ukazywał kwestie związane z krzywdzeniem ludzi, spowodowane przez rozwój kapitałów. Gromadzenie dóbr, odbywa się zawsze kosztem biedy rzeszy ludzi. Dziś 5% bogatych zawładnęło majątkiem, którego nie mają pozostali ludzie. W XIX w., Marks wskazywał na zaburzone społecznie relacje, ale mnie, za każdym razem wydaje się, jakby pisał o moich czasach. Nie miał wpływu na ludzkie eksperymenty, związane z wdrażaniem jego poglądów, tak jak Jezus z Nazaretu, nie miał wpływu na stosy i Świętą Inkwizycję oraz doczesny brak przestrzegania "zasad miłości".  
Jeżeli komuś to nie pasuje, proszę po prostu mnie nie czytać. Czasopismo nie jest finansowane i nie zależy nam na dotacjach, ale na prawdzie. Osiągnęliśmy ten pułap, w którym stając się niezależni, możemy mówić to, co myślimy, a nie to, co nam kazano. 
Niewolnictwo nie jest w naszym zwyczaju. My nie musimy kłamać, zachowywać pozorów, ani stawać się fałszywcami. 

Poparcie
Nie popieramy żadnego kandydata i kandydatów. Miejsce w Zapiskach Mazurskich otwarte jest dla każdego, komu zależy na obiektywizmie oraz informowaniu ludzi. Bezzasadne zarzuty, że kogoś popieramy, są dla nas sprawą dziwną. Promujemy i popieramy siebie oraz tych, których myślenie i działania zgadzają się z naszym programem – uczciwości społecznej oraz poszanowania praw i zasad. 

Marcin Łupkowski

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

18 plus: Fragment satyry "Kaczkoduk przejmuje ster!" specjalnie dla Czytelników Zapisków Mazurskich

Upragniony czas na odpoczynek. Nowe plany podbojów Eu­ropy, kształtowały się w głowie Dubienieckiego. Perspektywicznie zasta­nawiał się, jak doprowadzić Europejczyków do sytuacji, w której zgodzą się ponownie na wojny. Nie musiano wykorzystywać od razu mięsa armatniego. Mogła to być wojna ekonomiczna, bez ofiar – kule kosztują, a z głodu ludzie szybciej padają.    Przemysł zbrojeniowy musiał pracować pełną parą. Pozosta­wało bombardować kraje Wschodu, przetoczyć przez Europę nową fale imigrantów, a następnie poprawić koniunkturę, sprzedażą broni oraz zbrojeniami. Proste, bo tak przy okazji, powstanie wiele cieka­wych spraw. A czy „rządzi prawica, czy lewica, to i tak jedna chujo­wica”. Ważne było dla Pułkownika, aby kasa płynęła strugą. Bał się tylko o zachowanie Angeli, zastanawiając: czy starowinka wytrzyma te płynące zewsząd wrzaski i nie popuści? Poza tym optymalnym szkopułem, generalnie był dobrej myśli. Angela Makrela nie była w jego typie; stara, lubieżna, gruba baba, która lubi…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porównan…