Przejdź do głównej zawartości

Żadna mądrość nie zostanie wysłuchana: casus LaVey


„Ludzi skłaniano do wiary, że czysta dusza stanowi przepustkę do życia wiecznego”
Antor Szandor LaVey, Biblia Szatana


Biblię Szatana, należy potraktować jako źródło historyczne, a wówczas będzie można właściwie odnieść się do tego nowatorskiego spojrzenia, które łączy w sobie elementy marzenia o nowym świecie, a jednocześnie wiąże się z tym, co wyraża się w dążeniu człowieka. W pozorze absurdu rytuału, LeVey ukrył mądrość, tworząc niczym Ezop, przesłanie odczytywalne dla widzących. Satanizm to ruch buntu, skierowany przeciwko złu i niesprawiedliwości wobec istniejącego porządku świata. Nie ma nic wspólnego z ruchami i rytuałami, które prowadzą do krzywdzenia innych, czy też współtworzenia z siłami, których fizycznej obecności nie jesteśmy w stanie potwierdzić. 
Każda styczność z dawną siłą i wyimaginowanym demonem, to droga, w kolejnym odkrywaniu wielkości natury człowieka, która może być hojna i sprawiedliwa, o ile zechcemy, aby taką stała się za naszą przyczyną. 
Zapraszam na krótką podróż przez przypadek LaVeya, w trakcie którego przybliżę kilka ciekawych wątków, których znajomość na pewno nie zaszkodzi, a znajomość rzeczy, stwarza szansę na zrozumienie. 

Żadna mądrość nie zostanie wysłuchana: casus LaVey

Mądrość w defensywie 
Żadna mądrość, która pojawiłaby się na tym świecie, nie zostanie wysłuchana. Zagłuszamy niewygodne informacje i pozwalamy na oddalanie się od tego, czego pragniemy, a zbliżamy ku temu, co w nas powoli zabija życie. Pewnego dnia, zostaniemy samotni, stając sam na sam, z myślami, które zagubią się i zniszczą to, w co wierzyliśmy całe życie. 
LaVey prowokuje, podsumowując wywody na temat strachu przed Bogiem i religiami, tym że gdyby nie strach, to przywódcy nie mieliby nic, co umożliwiałoby im panowanie nad swoimi wiernymi. Religia jest pewnym rodzajem zakłamania (orężem), ale to dopiero przyzwoitość nakazuje nam odpowiednie zachowania (ludzkość). Strach przed konsekwencjami własnych czynów, nie powstrzyma zła (wola). Człowiek może wierzyć w dobro i być przeciwnikiem innych ludzi (chrześcijanin). 
Orężem ludzkości jest wola – gra słów LaVeya sprawdza się we właściwym przekazie. Jedynie mądrość odczyta przesłanie. 

Poza system 
Wytrąceni ze spirali wartości, żyjemy stadnie, karmiąc się powierzonym pokarmem oraz wykonując posłusznie narzucone prace. Jeżeli „wygniemy się” poza system, to przypomni sobie o nas i zniszczy to, co mogłoby stać się zagrożeniem dla jego dalszego trwania. System ten można określić mianem „zła”, które należałoby zrównać z tym, co mówi się o szatanie („buncie”). Przeciwieństwo tworzy paradoks.
Wiele się nie pomylimy, gdy iluzja życia zaskoczy, nas leniwych, ujmując szaleństwem.  Nie jesteśmy gotowi na żadną konfrontacje. Mając mało czasu (żyjemy krótko), stajemy się herosami własnego otoczenia (odważniejsi zyskują miano wyjątkowych).
Przypadek decyduje o życiu człowieka, sztuką wyrwania się z przypadku, jest zrozumieniem buntownika. 

Przesłanie godne mistrza 
Stoję na stanowisku – o czym warto przypomnieć, że Biblia Szatana właściwie odczytana i zrozumiana, daje ciekawe przesłanie, z którego ludzkość mogłaby ostatni raz skorzystać. W mojej ocenie, poza LaVeyem nie będzie już takich przekazów, bowiem nastąpił koniec, pewnego wypełnienia się, związany z końcem wiecznego przesłania. 

Mógłbym nazwać LaVeya prorokiem, gdybym był skłonny wierzyć w pewne posłannictwo ludzi i rzeczy. Nazywam go sprytnym mężem, który był w stanie przewidzieć źródło dla mądrości i ukryć w pozorze słowa, bez których niemożliwa jest identyfikacja. 

Grzech to program 
LaVey uważał, że szatan został wymyślony przez religie, aby przewodzić wszelkiemu złu człowieka oraz usprawiedliwiać złą i grzeszną naturę. Pojęcie grzechu stanowi abstrakcję i należy patrzeć na nie, jako źródło ludzkiej natury, błędnie odkształconej i utworzonej na nowo. Grzech to rodzaj programu, który nie służy człowiekowi, spowalniając go i zaślepiając. Uciekanie od własnej natury, stwarza możliwość sterowania masami. Bardzo poważnie traktuje jego słowa, które uświadamiają mi prostotę mądrości, która nie wymaga darów, cudów i oprawy tantrycznej. Mądrość i prawo są proste, tak jak życie i śmierć. Czujemy je w sobie, wiedząc, kiedy kłamiemy, a kiedy mówimy prawdę. Rozumiemy zasady oraz to, co jest w nas. Zagłuszamy wewnętrzną naturę, bo jest ona niewygodna na tym świecie. 

Gwiazda porno potrafi zabić w sobie emocje albo wyzwolić je, ograniczając wstyd, gdyż człowiek jest istotą seksualną, ale też i instrumentalną. 
Jeżeli uważamy że ktoś jest krzywdzony, to stanowi widoczną iluzję działania programu grzechu. Każdy czyni to, co wedle niego jest właściwe. Należy przyjąć prosto, uznając że ludzie to prawdziwie podłe istoty. 
 
Sztuczny człowiek 
Indywidualizm zrzuca się, pod wpływem sytuacji oraz czynnika korzyści. Nikt jednak nie powinien czynić wbrew sobie. Sztuczny człowiek, to istota pozbawiona własnego zdania. W projekcie grzechu, człowiek ma pozbawić się woli i zaprzestać stanowić o sobie. Wyzwolenie, którego doznamy na końcu studiowania ścieżki, teoretycznie zwróci nam wolność. Pozbawiając się panowania grzechu i odpowiedzialności za nie swój występek, zrzucimy jarzmo niewolnictwa. 
Ludzie w to wierzyli, doskonaląc siebie. Każdy dzień to odpowiedzialność oraz niepowtarzalna droga, którą przebywa dany człowiek. Ilość dni życia, odnieść można do wieczności, gdybyśmy przyrównali jedno wcielenie tchnienia, żyjące w ciele, do drogi. Cykl nierówny jest cyklowi, ale odkrywa pewną tajemnicę, której pochwycenie nam umyka. Człowiek potrzebuje wyłącznie siebie, gdyż ma wewnątrz zakodowany pełen obronny mechanizm, wyposażony w doskonały zespół potrzeb i pragnień, który uzewnętrznia się poprzez życie. 

Zrozumienie wieczności wymaga wysłuchania siebie. 

Ciemna moc 
LaVey uważał, że nauka nie odkryła jeszcze pojęć, którymi można byłoby określić „ciemną moc”, ale podał wskazówkę – to nieuszkodzony mechanizm, który można wprowadzić w ruch. Części, to fragmenty drogi. Ten, który przypomni sobie wędrówkę, sięgnie mocy. Stąd mój przykład o cyklach. Zrozumienie LaVeya wymaga znajomości pewnego systemu myślenia. 
Najwięksi mistycy śpią, gdyż słyszalny świat, nazbyt stał się niebezpieczny, a widzących i czuwających jest zbyt wielu. Ból świata jest nie do zniesienia. Kłamią ci, którzy mawiają, iż czują i widzą, gdyż ból śmierci jest nie do przekroczenia. Dzieło człowieka spływa jak zaraza, okiełzna każdą siłę, zabijając emocje. Istnieje też możliwość, iż odczuwają, ale ich natura jest tak oszpecona, że ból i cierpienie dostarczają im przyjemności. Ludzie ci udają wielkich i silnych, ale wewnątrz, prawdziwie nienawidzą świata, nie rozumiejąc życia, za całość obwiniając istnienie. 

Nie można mówić o moralności, zarzynając miliardy istot żywych. 

Duchowa kastracja 
Strażnicy ładu podarowali ludziom wspólne miejsca, w których wyładowują oni emocje. Kiedy dojdzie do niebezpieczeństwa, dany człowiek łatwo podda się duchowej kastracji. 
W jedzeniu, wodzie i powietrzu znajduje się trucizna. Osłabia ona życia… Strach i konsekwencja bycia samotnym i zagłuszonym w świecie, przywołuje stan milczenia, który objawia się wewnętrzną ciszą. Spokój i zbyt silne emocje. Dopuszczono urojonych, których ślepe praktyki nie prowadzą do poznania… 
Z każdym kęsem pokarmu stajemy się słabsi, przyczyniając się do cierpienia milionów. Powołane życie, zbyt szybko odchodzi, nie realizując prawa do spełnienia. 
Człowiek otrzymał władzę i przez to stał się odpowiedzialny, ale jego moc nie miała niszczyć tego, co otacza bezkres nieba. Religia zapomniała o życiu innych stworzeń, wydzierając świat i przeznaczając go ludziom. Jęczące plemię przemówiło, zbyt szybko dostając do ręki ostrze. 

Gdyby ktoś zdecydował się połączyć wszystko, co dotychczas urojono, otrzymałby przepis na rozumienie rzeczywistości. 

Satanista 
Prawdziwi sataniści, to ludzie miłujący drogę pokoju i przywracający ład świata. Równowaga życia, stanowi część natury, bez której pozbawiamy się przyjemności krwi. Nie ingerują w życie świata i nie zakłócają rytmu ludzkiej lubieżności. Pojawiają się, aby przestrzec, ale nie czynią nic, aby zapobiec. Zasada ta, rozpoznawana jest od tysięcy lat, gdyż trwają z duchem Ziemi, ocalając mądrość od zapomnienia. Słowa, wyrażą jedynie znaczenia, które przypisał im ponury myśliciel z Ziemi, nazywany błędnie człowiekiem. 
Jeśli anioł jest w stanie pościć, to człowiek tym bardziej winien się powstrzymywać. Niewielu ich już pozostało. W każdym życiu jest coś z satanisty – buntownika, który czasem nie godzi się ze złem i stara się być sprawiedliwy, lecz nie widząc dla siebie korzyści, zbyt szybko zapomina o mocy, którą zakrywa poczucie winy i grzech. Czarna mgła zwycięża, wodząc na pokuszenie rzesze niespełnionych wrażeń. Cienie ludzi, oddalone od siebie i zapomniane, pozostają wygasłe jak tysiące mogił, poległych żywotów, o których istnieniu nikt nie wie. Przypuszczamy, iż coś istniało, ale nigdy nie mamy pewności. Dokonywane oceny i przekazywana wiedza, opierają się na względnym obiektywizmie oraz przypuszczeniu. Tyle pozostaje ludziom z historii ich własnej planety, ale roszczą sobie prawo do rozumienia Stwórcy i aniołów. 

Spoglądając uczciwie na świat, dostrzeżemy jego piękno, jeśli tylko zdołamy wyzwolić się z myślenia o wąskich sprawach oraz rzeczach, które nie są dla nas dobre. Patrząc przez pryzmat rozumu i dobra, człowiek dostrzeże je w wielu sytuacjach oraz zrozumie, iż żył na Ziemi szczęśliwy. Dobro to stan spokoju, emocja, z której nie wynika zdolność do czynu czy jego braku, ale dyspozycja powierzonej łagodności, w której natura skłonna do zniszczenia, śpi. 

Dziedzictwo 
Łączność z dawnym dziedzictwem została odebrana każdemu z nas, wyłącznie po to, aby pozbawić możliwości, odpowiedniego rozumienia rzeczywistości. Zbiorowo zyskaliśmy miano ślepców, zagłuszając wzajemnie siebie, bezsensowną argumentacją i sztuczną nienawiścią, o której nie mamy pojęcia. 

Człowiek może zaczerpnąć ze świata, ale nie zawsze świat odda nam to, o czym marzymy, gdyż nasze niezrozumienie wpływa na postrzeganie. 

Gdyby ktoś zechciał postawić równość pomiędzy satanistą, a Nazarejczykiem, to zostałby wyśmiany, gdyż wierzy, iż Biblia w Nowym Testamencie, ukazuje Jezusa jako walczącego ze złem i mającego nad nim władzę. Ciężko jest wytłumaczyć to, co zostało zamienione. Wypędzanie demonów – to według tej wiary – ścisła domena Jezusa. Potrzebowali religijni szafarze mocy, która udoskonalana, stwarzała możliwość niszczenia mądrości. Przebudzona mądrość, musiała zostać przytłumiona – demon, stał się tym jej przejawem, z którym walczono najokrutniej. 
Prawdziwy satanista wie i rozumie, czym jest jego dziedzictwo. Prawdziwy satanista, nie posługuje się wrogą siłą i nie dąży do zakłamanej wizji demonów. Przywrócenie jest zbyt potężnym zabiegiem, niemożliwym do wykonania. Pozostałe kwestie będą wyłącznie zakłamaniem prawdziwej natury problemu. 
Zmanipulowani sataniści wierzą, że Jezus to fałsz i zło. Świetna sprawa, jedni i drudzy, nie podadzą sobie nigdy ręki i nie zbudują lepszego świata, gdyż współpraca nad wspólną mądrością stanie się z natury niemożliwa. Na przeciwnościach oparto władzę nad nierozumnym człowiekiem. Religia czyniła absolutnie, co możliwe, aby ukazywać zło w mądrości. Droga Nazarejczyka, to droga przywrócenia ładu i wypełnienia nakazu. Posłuszny swoim wodzom, wyruszył czynić mądrość i przywrócić równowagę dawnego pierwiastka, uciekającego z żył żyjącego człowieka. 
Nikt o zdrowych zmysłach nie powie szczerze, że kocha ludzi. Wielu, czyni to na użytek publiczny. Jednocześnie, religijny fałszerz, będzie oczekiwał zagłady, wierząc w boską interwencję w czasach Armagedonu. Sprzeczne informacje, ośmieszają ludzi, ale stanowią uciechę tym, którzy pasają te bezwiedne stado. Zwracając się ku Stwórcy, musimy zerknąć w głąb siebie. 

LaVey uczulał ludzkość – mówił o zjednoczeniu i porzuceniu kłamstwa, bo tylko w tym widział szansę na ocalenie rodzaju. Co zatem widział LaVey? Wydaje mi się, że więcej niż moglibyśmy chcieć zrozumieć. 

Żadna mądrość nie zostanie wysłuchana: casus LaVey

Sztuka kochania 
LaVey pisał, że nie można kochać wszystkich, a czasem należy wręcz nienawidzić. Najsilniejszymi ziemskimi uczuciami, nazwał miłość i nienawiść. Lecz miał ku temu powód, gdyż religie miłości odpowiadały za masowe mordy. Uczynił wyrzut dla fałszu i obłudy. Czy tak czynią źli ludzie? Miłość do ogółu, stanowiła dla niego przykład, nie zanegował jej, ale ukazał hipokrytów, którzy wykorzystując idee, doprowadzali do bezsensownej śmierci. Łączyło się to z rytuałem, który musiał przechodzić człowiek, niezdolny do istnienia bez ekspresyjnego wyrazu. 

Rytuał nie ma siły sprawczej, ale zawiera przekaz, niemożliwy do odczytania przez zarozumiałych ślepców. 

Zgadzam się w pełni z LaVeyem, że należy być stanowczym w działaniu. Nie można kogoś nienawidzić i jednocześnie kochać, będąc człowiekiem. Anioł mógłby darzyć człowieka zrozumieniem i chronić go, ale gdyby poczynił głębszą refleksję, doprowadziłby haniebną istotę do zagłady. Na tym polega natura doskonałości. Nie udajemy, nie sprzedajemy się i nie wystawiamy własnego rozumu na biczowanie, lecz mówimy szczerze i otwarcie: Za to świat nas znienawidzi!

Zarzekanie 
Ile to razy, niczym Piotr, zarzekamy się czegoś? On zarzekał się Jezusa, a my oszukujemy samych siebie. Doskonałe porównanie LaVeya – napisane prosto i na sposób docierający do ludzi – pozwala na połączenie tych dwóch opisów i dowodzi, że LaVey nie był wrogiem Nazarejczyka, ale szkaradności postaci, którą uczynił człowiek, obrazując rzecz zupełnie niezaistniałą. Wypada wytłumaczyć: Jezus istniał, ale nie był taki, jakim go później wyobrażono. 

Należy wymazać z pamięci siebie i nie pozostawić nic, aby stać się mądrością. 

Z głębokości tchnienia można zaczerpnąć dech, który łączy nas ze źródłami świata. Kiedy zrozumiemy, że czas i życie stanowią o jednym, a nasze miejsce pod niebem, łączy wspólne powietrze, to więź ludzka przemówi, odsłaniając mądrość codzienność istnienia. Nie jesteśmy tak ślepi, ale zrozumienie wymaga mądrości. Prawda okrutna i podana prosto, z pozoru docierająca do człowieka, nigdy nie zostanie zaakceptowana. Wyrządzając innym krzywdę, zbyt szybko oddalamy się z miejsca zbrodni. Gdy gaśnie nasze życie, nie przejmujemy się, ale to my wiemy, ile znaczyła nasza droga, której owocem było życie. 

To, co po sobie pozostawimy, zbuduje więź z tym, co po nas nadejdzie. 

Wizja końca 
W innym świecie, którego istnienia jestem pewny, wielkie armie żywiące się powietrzem, przybędą, pozbawiając istnienia tego, co w nas najcenniejsze. Skarbem ludzkości jest osobliwa codzienność: blask Księżyca, promień Słońca i oddech, wydawany w każdej chwili życia. 
Przepowiedziano nam upadek. Zbliży się, ale przywróci nam wyzwolenie. Nie będzie istotne to, że staniemy się lepsi czy gorsi, gdyż nie ma to znaczenia. Siłą jest natura i zdolność do odczuwania rzeczywistości. Kto posiądzie ten dar, stanie się wielki. Nie podzieli się tym ze światem, gdyż ten nie przyjmie dziedzictwa. 
W wielu szaleństwach i dziwnych słowach, odnajdujemy blaski i cienie, zgromadzone po dawnych cywilizacjach, ale my nie chcemy pamiętać o ich istnieniu. Wolimy zadręczać się i skazywać na codzienne cierpienie. Skryty i fałszywy świat, w którym mamy krew żywych istot na rękach, nie oznacza wyzwolenia, zmiany i pewności istnienia. Nikt nie wie jak się to zakończy. Nieznane jest to aniołom, ludziom i innym istotom. Jedno jest pewne. Nadchodzi wielka wojna, która rozstrzygnie losy istnień, a dzisiejsza Ziemia, nie obroni się przed zawistnym gniewem wieczności. 

Marcin Łupkowski
autor
__________________
Artykuł nie zawiera poglądów autora, ani nie wyraża jego przekonań religijnych. Tekst jest próbą twórczej analizy tekstu źródłowego pt. "Biblia Szatana" autorstwa Antona Szandora LaVey.  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

18 plus: Fragment satyry "Kaczkoduk przejmuje ster!" specjalnie dla Czytelników Zapisków Mazurskich

Upragniony czas na odpoczynek. Nowe plany podbojów Eu­ropy, kształtowały się w głowie Dubienieckiego. Perspektywicznie zasta­nawiał się, jak doprowadzić Europejczyków do sytuacji, w której zgodzą się ponownie na wojny. Nie musiano wykorzystywać od razu mięsa armatniego. Mogła to być wojna ekonomiczna, bez ofiar – kule kosztują, a z głodu ludzie szybciej padają.    Przemysł zbrojeniowy musiał pracować pełną parą. Pozosta­wało bombardować kraje Wschodu, przetoczyć przez Europę nową fale imigrantów, a następnie poprawić koniunkturę, sprzedażą broni oraz zbrojeniami. Proste, bo tak przy okazji, powstanie wiele cieka­wych spraw. A czy „rządzi prawica, czy lewica, to i tak jedna chujo­wica”. Ważne było dla Pułkownika, aby kasa płynęła strugą. Bał się tylko o zachowanie Angeli, zastanawiając: czy starowinka wytrzyma te płynące zewsząd wrzaski i nie popuści? Poza tym optymalnym szkopułem, generalnie był dobrej myśli. Angela Makrela nie była w jego typie; stara, lubieżna, gruba baba, która lubi…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porównan…